Zapomniany strajk na KwK "Staszic"

 Historia strajku na kopalni KWK "Staszic" jest mało znana i zupełnie nie funkcjonuje w społecznej świadomości. 13 grudnia 1981 około godz. 1:00 w nocy próbowano aresztować przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” kopalni Staszic Kazimierz Krawczyk. Krawczyka, który po opuszczeniu mieszkania pojechał na „Staszica”. Dotarł tam po drugiej w nocy. W kopalni schroniło się również kilku członków Komisji Zakładowej, którym udało się uniknąć internowania. Podczas wiecu w cechowni powołany został Komitet Strajkowy w skład, którego weszli członkowie Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność. Zorganizowano grupy patrolowe z ochotników, byli oni uzbrojeni w sztyle, łańcuchy. Udział w strajku wzięło ok. 800 osób. 

 Następnego dnia siły komunistyczne przeprowadziły trwającą około dwóch godzin demonstrację siły batalionu pancernego pod kopalnią „Staszic”, licząc, że zmusi to górników do przerwania protestu. Ci jednak wytrzymali presję i kontynuowano strajk. Informacje o pacyfikacji KWK „Wieczorek” spowodowały, że komitet strajkowy podjął decyzję o zakończeniu protestu. Wieczorem część załogi wraz komitetem opuściła kopalnię. Część załogi nie podporządkowała się tej decyzji i utworzyła nowy Komitet Strajkowy, w skład którego weszły osoby, które wcześniej nie pełniły żadnych funkcji w strukturach Solidarności.

 Akcja przeciwko załodze KWK „Staszic” rozpoczęła się 15 grudnia o godz. 7.00. Wyznaczono do niej 535 funkcjonariuszy MO (w tym m.in. 231 zomowców oraz wspomnianych 5 członków plutonu specjalnego, którzy byli wyposażeni standardowo w broń palną, m.in. pistolety maszynowe wz. 63 „Rak”) i trzy armatki wodne, pluton czołgów oraz dwie kompanie rozpoznawcze wojska wyposażone w transportery opancerzone. O 9 rano ZOMO wyłamało SKOT-em bramę główną. Część milicjantów wtargnęła do cechowni, podczas gdy reszta otoczyła ją szczelnym kordonem. Wyprowadzanych z budynku górników bito pałkami.Wkraczające oddziały ZOMO, napotykają niewielki opór kilkudziesięcioosobowej grupy w pobliżu składu drewna. Części z nich udało się uciec do pobliskiego lasu, resztę przewieziono do Komend MO w Katowicach i innych pobliskich miast.

 Jednak prawdziwa jatka zaczęła się w znajdujących się w odległości ok. 1 km Domach Górnika, gdzie zebrała się spora grupa górników, którzy opuścili strajk. Początkowo zomowcy starali się rozpędzić zgromadzenie za pomocą gazów łzawiących. Gdy to jednak nie przynosiło efektów, ruszyli do ataku. Górnicy schronili się w swoich pokojach. Pod budynek podjechały armatki wodne. Na wprost hoteli ustawił się czołg, strumienie wody zaczęły wbijać szyby w oknach, przez które wpadały petardy odrzucane przez górników na zewnątrz. ZOMO wtargnęło na klatki schodowe i zaczęło się regularne pałowanie. Już w budynkach urządzono górnikom "ścieżkę zdrowia". Niektórzy skakali z okien, inni byli wyrzucani przez milicjantów. Wszystkich spędzono przed budynki i ustawiono w szeregu. Przez dłuższy czas byli trzymani „twarzą do ściany, z rękami podniesionymi do góry i zakazem rozmawiania oraz odwracania głowy.  Pracujący w owym czasie w KWK Staszic Zenon Szmidtke, wspomina słowa oficera MO, który wyciągając z kabury pistolet tak przemówił do górników: "Prawo stanu wojennego pozwala takich jak wy rozstrzelać. Pracujecie w zakładzie zmilitaryzowanym, za to, co zrobiliście grozi kara śmierci." Po jakimś czasie górnikom pozwolono rozejść się.

 Operacja „odblokowania” „Staszica” zakończyła się około godz. 11.00. Według danych milicyjnych można znaleźć lakoniczne stwierdzenie, że podczas akcji zatrzymano "454 uczestników zajścia w stosunku do których zastosowano następujące sankcje: 156 internowano, wszczęto śledztwo przeciwko 4 osobom, ukarano przez kolegium ds. wykroczeń 22 osoby, 272 osoby po rozmowach zwolniono." Równocześnie w zestawieniu strat po stronie interweniujących oddziałów czytamy: "jeden funkcjonariusz doznał złamania nogi od uderzenia cegłą, jeden funkcjonariusz doznał rany ciętej nosa,jeden z nich musiał zostać hospitalizowany, uszkodzony kask - 1 szt." Wyroki za organizację strajku otrzymali: Kazimierz Krawczyk − 1,5 roku więzienia, Seweryn Mąkosa − 1 rok, Władysław Barwin − 1 rok, Jan Jaworski − 3 lata. Leszek Kuliński − 4 lata. Duda uniknął wyroku dzięki nieporozumieniu organów ścigania. Kiedy prokuratura szukała go po całym kraju był od 16 grudnia internowany.


  Na zdjęciach grupowanie sił milicyjnych w okolicy Domów Górnika KWK „Staszic” ulica Kolista, 15 grudnia 1981 r.
 
 
 
 
 
Źródła : M. Kobylańska, Nieznany strajk w KWK „Staszic”, Gazeta Polska”, 24 I 2007, Ankieta operacji milicyjnej odblokowanie KWK „Staszic” oraz Zeszyty Naukowe Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu”, nr 1, Zabrze 2007, s. 154155

Komentarze

Popularne posty